Szkic z podobizną Władysława Maleckiego na żółtym tle, na dole jego podpis

Władysław Aleksander Malecki urodzony w Masłowie koło Kielc, zmarł w Szydłowcu w 1900 roku. Malarz realista, pejzażysta, przedstawiciel szkoły monachijskiej w malarstwie.

Dawniej, tak jak w innych miastach i parafiach, zmarłych grzebano w pobliżu kościołów. Taką rolę pełnił również kościół św. Zygmunta – w jego murach chowano właścicieli miasta i mieszkańców zasłużonych dla miasta, a przy kościele pozostałych.

Nagrobek Katarzyny Kuklińskiej, z jej podobinzą, znajdujący się w kościele św. Zygmunta w Szydłowcu

W pierwsze dni listopada, odwiedzamy groby bliskich i zapalamy znicz, który symbolizuje pamięć o nich. Co roku jest też organizowana kwesta, która zbiera fundusze na odnowę najstarszych, dotkniętym przemijającym czasem, nagrobków. Skupiając się jedynie na cmentarzu parafialnym, zapominamy o pierwszym miejscu pochówku zmarłych w Szydłowcu - cmentarzu przykościelnym, jak i samym kościele. W zasadzie w Szydłowcu mamy dwa takie miejsca, bo do 1879 roku, Szydłowiec w swojej granicy miał dwa kościoły- główny św. Zygmunta oraz kościół szpitalny św. Ducha i św. Anny, znajdujący się w miejscu dzisiejszego placu o tej samej nazwie.
Dlatego, będąc w szydłowieckim kościele, warto się przejść po jego placu oraz jego wnętrzu i odnaleźć prawie że zapomniane nagrobki.

Ulotka reklamujące fabrykę braci węgrzeckich

Szydłowiecka Fabryka Bryczek i Karoserii Bracia Węgrzeccy powstała w 1875 roku. Fabryka znajdowała się ówcześnie na ul. Głównej, dzisiejszej ul. Kościuszki przy Zespole Szkół im. KOP. Nawet teraz można zobaczyć hale w których miał miejsce zakład produkcyjny.

Zbliżenie na nagrobek Marii I Mikołaja Radziwiłła. Przedstawia kobietę wspartą na urnie. Biały marmur.

Z okazji minionych walentynek chcemy Wam opowiedzieć o jednej z najpiękniejszych historii miłosnych tego miasta. Miłości Mikołaja i Marii Radziwiłł. Zapraszamy na kolejną część szybkiej lekcji historii!

Kalendarz na 2021 , strona z lutym i drogą do Omięcina, oraz stara mapa Polski z zaznaczonym Zygmuntowem

Widzieliście szydłowiecki kalendarz? Zastanawialiście się co przedstawia zdjęcie, które umieściliśmy w lutym? Poznajcie krótką historię zapomnianego miasta - Zygmuntowa.

Biała Dama

Oficjalne stanowisko władz brzmi - nie straszy. Ale niesamowite opowieści o tym, co się nocą dzieje w zamku, pochodzą z wiarygodnych źródeł. Otóż w latach 70-tych, kiedy w zamku mieściła się Pracownia Konserwacji Zabytków, w pustych salach II piętra lubiły się nocą zapalać ogromne bezcieniowe lampy, przy których pracowali konserwatorzy – i to przy rutynowo wyłączanym głównym dopływie prądu. Kiedy plastycy z kieleckich Pracowni Konserwacji Zabytków odnawiali freski w salach I piętra, z noclegu w jednej z zamkowych sal skorzystali tylko raz. Potem woleli dojeżdżać codziennie z Kielc. Co ich spotkało w nocy – nie wiadomo; nie chcieli o tym mówić. Dozorcy zamkowi mówili jednak o białej postaci kobiety w szalu na głowie, która błąka się po salach, przesiaduje na parapetach okiennych nawet w biały dzień. Mówiono też o dużym czarnym psie, który miał się pojawiać na dziedzińcu pomimo zamkniętej bramy.

Kapliczka

Podobnie jak w całej Polsce, nieodłącznym elementem krajobrazu nie tylko miasta, lecz całej Ziemi Szydłowieckiej są przydrożne krzyże, figurki i kapliczki. Doczekały się szczegółowych opracowań, systematyzujących je według budowy czy motywów powstania. Krzyże i kapliczki fundowano i stawiano z różnych powodów. Z obawy przed zagrożeniem, jak epidemia czy wojna, z wdzięczności za zachowane życie i zdrowie, jako symbol błagania o łaski lub na pamiatkę ważnych wydarzeń, które odcisnęły piętno na lokalnej społeczności. Mają zróżnicowaną formę – od najprostszych miniaturowych ołtarzyków, będących pudełkami z wklejonym świętym obrazkiem i miejscem na zapalenie świeczki czy znicza, poprzez monumentalne figury na postumentach, aż po kapliczki domkowe, z wnętrzem, w którym można się schronić. Stoją przy drogach, ulicach, w sąsiedztwie domostw, na polach, w zagajnikach i lasach.

Zamek Szydłowieckich powstawał powoli, a jego ostateczna postać stanowi wykwintną, renesansową siedzibę magnacką. Zamieszkujący go Szydłowieccy i Radziwiłłowie dbali nie tylko o jego otoczenie i dekoracyjny wystrój wnętrz, ale i o wysoki standard na co dzień. Chociaż zamkowe sale wyposażone były w kominki, dodatkowym sposobem ogrzewania pomieszczeń było gorące powietrze, rozprowadzane po budynku specjalnymi kanałami ze znajdującej się na parterze kuchni zamkowej. Kanały, przez które gorące powietrze docierało na górne piętra -  tak obszerne, że można się w nich poruszać  na czworakach -  znajdują się do dziś pomiędzy I a II piętrem wschodniego,  stanowiąc cenny zabytek ówczesnej myśli inżynierskiej.